Znakomita skandynawska kuchnia z widokiem na Odrę.

 

#śniadanie to kolejny nowy cykl. Będzie pojawiać się bardzo, bardzo nieregularnie, bo śniadań na mieście praktycznie nie jadam. Bo o tej porze albo śpię, albo walczę z sennością na uczelni. Na dobry start Stockholm.

DSC_0967

Całkiem urokliwe miejsce, położone na Bulwarze Piastowskim, nad samą Odrą. Ba – z każdego stolika ją widać. Wnętrze jest dość, jasne, dominują brązy i szarości. Sporo jest drewna, czy to na ścianach, czy jako meble. Stonowane dodatki na ścianach powodują, że całość sprawia wrażenie dość eleganckiej i nowoczesnej, ale przy tym całkiem przytulnej restauracji. Przytulnej też dlatego, że uświadczymy tylko 5 czy 6 stolików – cały Stockholm objąć można jednym rzutem oka.

DSC_0940

Co w karcie? Skandynawia. Zarówno śniadania, jak i lunche, obiady. Sporo ryb, trochę mięsa, sałatki, pierdółki. O tym jednak kiedy indziej, bo dziś śniadania.

DSC_0944

DSC_0948

Do degustacji wpierw trafił zestaw śniadaniowy (bodaj oznaczony cyfrą 1), na który składały się rozmaite sery, podane bardzo efektownie na talerzu udekorowanym różnymi owocami i warzywami. Ładnie i kolorowo. Do tego koszyk z chlebem oraz napój do wyboru – wybrałem kawę. Sery jak to sery – średnio się na nich znam, toteż po kolorze podejrzewam że to gouda, cheddar, coś wędzonego. Dla mnie nic szczególnego, ilość jednak porządna – zdecydowanie można się najeść. Większe wrażenie zrobił na mnie twarożek – kremowy, lekki, delikatnie kwaskowy – świetny smak, szczególnie w połączeniu ze świeżym pieczywem; oraz konfitura z truskawek – bardzo słodka, ale i bardzo owocowa. Pozycja bardzo porządna, bez żadnych uchybień, ale nie porwała mnie. Spodziewałem się czegoś bardziej… wyrazistego?

DSC_0952

I się doigrałem. Zaraz na stół wjechał bajgiel z łososiem. I to łososiem nie byle jakim, bo z gravlaxem. W mowie Wikingów oznacza to mniej więcej tyle co “pogrzebany łosoś”. Tak przyrządzano go dawniej, gdy rybacy solili swój łów, a następnie zagrzebywali go w piasku. Na szczęście mamy XXI wiek. Zamiast zakopywania na plaży stosuje się bardziej cywilizowane techniki, mianowicie kilkudniowe peklowanie w roztworze soli, cukru z dodatkiem koperku. Co to daje? Sól wyciąga dużą część wody z ryby. Otrzymujemy coś podobnego z wyglądu i konsystencji do wędzonego łososia. Jednak w smaku jest dużo delikatniejszy – mniej słony, bardziej miękki, z subtelną słodyczą i aromatem koperku, tak bardzo pasującego do ryb.

DSC_0950

DSC_0954

I takiego oto gravlaxa dostajemy w świeżo upieczonym, chrupiącym bajglu z dodatkiem awokado, jajka w koszulce, pomidora, zieleniny, i żółtego, dość słodkiego sosu. W ogólnym rozrachunku było trochę słono, dość słodko, i zdecydowanie sycąco. Całkiem skandywnawsko. Jeśli miał bym wracać po którąś  z dzisiejszych propozycji, byłaby to właśnie ta kanapka.

DSC_0958

Na dobicie dane mi było spróbować jeszcze jednej, ostatniej już śniadaniowej kompozycji. Konkretnie padło na Minnesota tost – czyli tost z bekonem, jajkiem sadzonym i serem. Tego w zasadzie nie dało się skopać. Lekko ugrillowane, chrupiące pszenne pieczywo, równie chrupiący, aromatyczny i pyszny boczek, przyjemnie ciągnący się ser. Triumf prostoty i klasyki. I koszmarna skucha w postaci zesmażonego na beton jajka. Serio. Kluchę z żółtka można było wyjąć w całości, a białko stawiało praktycznie taki sam opór jak mięso. Jeśli to tak miało być – uszanuję. Jeśli ktoś tak lubi – uszanuję. Ja wolę jednak wersję bardziej lejącą się.

DSC_0959

DSC_0965

Mimo wszystko każda z pozycji które jadłem była wyjątkowo solidna – każda z nich ma swoje zalety, każdy znajdzie coś, co mu podpasuje. W sumie, za taką, dość wygórowaną cenę (15-20 zł), to już należy spodziewać się raczej bezbłędnego śniadania z solidnych składników. I właśnie takie można dostać w Stockholm Kitchen&Bar.

4/5

Ceny:

  • Zestaw śniadaniowy 19 zł
  • Bajgiel z gravlaxem 16 zł
  • Minnesota tost – gdzieś pomiędzy 10 a 15 zł

Stockholm Kitchen&Bar | www | Facebook
Bulwar Piastowski (przy Moście Długim)