Pizza czy pasta? Wiadomo, że pizza. Z tak postawionym pytaniem przyszło mi się zmierzyć w stosunkowo nowym lokalu na osiedlu Zawadzkiego, tuż koło Samochodówki. Tytułowa Pizza Pasta i Basta znajduje się nieco na uboczu, poza centrum Szczecina. O ile uboczem nazwać można 16-tysięczne blokowisko. Ale czyż taka sypialnia nie zasługuje na jedną z nalepszych pizzerii w mieście?

Do rzeczy. Podoba mi się wystrój – jest na wskroś nowocześnie, ale przy tym niezwykle przytulnie, sporo małych stolików powinno gwarantować wolne miejsce, choć przyznaję, nie wiem jak z popularnością w godzinach szczytu. Urzekły mnie grafiki na ścianie – bardzo fajny pomysł na pochwalenie się swoim produktem. A przy tym – wraz z zadrukowanymi kartkami na stołach – tworzą spójną, współczesną kompozycję.

W menu – placek na różne sposoby, zarówno z sosem pomidorowym jak i bez, od prostej marinary czy margherity przez propozycje z braesolą (wołową wędliną) czy salsicią, po kompozycje z prawdziwie włoskimi składnikami jak mortadella, czy fior di latte prosto z Neapolu. Na drugim biegunie karty – makarony. Osobno można wybrać sos, osobno kształt pasty. Przyznaję, nie skupiłem się zbyt uważnie, ale znajdziemy i tradycyjne aglio olio, jak i wymyślne cuda z krewetkami czy ragu z kaczki. Wierzę że dobre, choć no nie dane mi było spróbować. Mam przynajmniej powód żeby tam wrócić.

I zgodnie ze wstępem na ruszt trafiła pizza. Co warto wspomnieć, w Pizza Pasta i Basta zamówienie składa się przy kasie. Choć sam posiłek podają już kelnerzy, więc jest tu pół samoobsługi. I co równie godne napisania, na danie czekałem diabelnie krótko – nie dłużej niż 5 minut. W końcu dobra pizza, pieczona w bardzo wysokiej temperaturze (drewno umożliwia osiągnięcie nawet do 500 stopni), nawet w piecu elektrycznym, bo to właśnie taki znajdziemy tutaj, to kwestia dosłownie kilku minut. Ciasto i tak wyrasta przez 24 godziny, potem tylko rzucić odpowiednie składniki, ogień, et voila.

Oto ona, Piccante. Idealne wypieczone, pachnące, chlebowe ciasto, cienkie jak gazeta, na nim odpowiednia ilość świetnego, lekko kwaskowego pomidorowego sosu. Trochę ciągnącej się, upieczonej mozzarelli, pikantne salami, odrobina ostrych płatków chilli i świeżej bazylii. Absolutna rewelacja. Doskonałe proporcje składników – pamiętajmy, to włoska, neapolitańska pizza, a nie nasza, typowo “polska”. Tu nie będzie nasrane najgorszego sera i szynki-mielonki.

Najwygodniej zacząć jedzenie od samego środka, sztućcami. I tak nie uda się sensownie złapać kawałka pizzy w rękę – ciasto jest zbyt cienkie, przy tym dodatek oliwy spowoduje, że wszystko nam się może zsunąć.

Obowiązkowo warto zajrzeć na spód, czy aby jest upieczony jak trzeba.. jest!

By podsumować, Pizza Pasta i Basta udowadnia parę rzeczy: świetne knajpy nie muszą szukać miejsca w centrum miasta, da się zrobić rewelacyjną, włoską pizzę z pieca elektrycznego i co chyba najważniejsze, ta autentyczność nie zrujnuje nam portfela. Piccanta wyniosła mnie 24 zł, nawet się najadłem. Wiadomo – koszt na pewno wyższy niż w tej dowozówce na rogu. Ale tu płacimy za jakość. I dla tej jakości myślę, że warto dołożyć te kilka złotych, i choć przez chwilę poczuć się jak w jakimś Neapolu. Bo to jest zdecydowanie totalna górna półka, i jeden z najlepszych włoskich placków w tym naszym nadmorskim mieście.

5/5

Cena: 24 zł

Pizza Pasta i Basta | Facebook
Klonowica 11/2, koło Samochodówki, osiedle Zawadzkiego

Smakowity tekst? Wejdź na fanpejdż, zostaw lajka czy komentarz. Dzięki!

  • Ruda Maryja

    Makaron z ragu z kaczki jest absolutnym przebojem, jadłam i polecam każdemu 🙂
    Dodatkowo warto wspomnieć że właściciel i jego żona to para przemiłych ludzi, który (jeśli są tego dnia w lokalu) podejdą, porozmawiają, polecą coś do zjedzenia.

    • Czyli w takim razie muszę KONIECZNIE odwiedzić i spróbować tego makaronu 😉 Dzięki za info! Właściciele chyba byli na miejscu, ale było takie urwanie głowy że każdy był zajęty wszystkim. Niemniej jednak zostaliśmy obsłużeni bardzo sprawie i było bardzo miło 🙂