Szczecińskie Bulwary. Miejsce, które od pewnego czasu zaczęło tętnić życiem.

Na owych bulwarach gastronomii robi się pełno. A to knajpa grecka, skandynawska, szaszłyk… Wśród nich Paladin. Nazwa dość nieoczywista, wszak kojarzy się bardziej z pewnymi grami internetowymi aniżeli ze środziemnomorskim Południem.

DSC_0921

Znajdziemy go w dość niepozornej, białej budce, w towarzystwie innych, równie niepozornych białych budek. W środku czysto i nowocześnie, dominuje bieli ogromne szyby z widokiem na Odrę – całkowite zaprzeczenie większości włoskich i “włoskich” trattorii. Mimo wszystko jest jakoś.. przytulnie. Może to te wina, w dużej mierze sygnowane przez Paladin, może to te obrazy powieszone na ścianach (i na szybach!), nie wiem. A, ważna uwaga: nie próbujcie wbijać z partyzanta. Stolików jest chyba z pięć, rezerwacja jest BARDZO wskazana, już niekoniecznie przez telefon, ale chociaż przez facebookowego Messengera. Szczególnie w weekendy, w ładną pogodę i w porach obiadowych. No chyba że chcecie się odbić od pełnej knajpy.

DSC_0893

Karta jest dość bogata, jak na włoską kuchnię. Znajdziemy w niej i rozmaite przystawki, zupy, rodem ze słonecznej Italii, nie może też zabraknąć makaronów, szczególnie tagliatelle, robionego na miejscu. Zawsze też jest jakieś danie typu “szef kuchni poleca”, w marcu były są to gnocchi i jakaś sałatka z kurczaka. No i oczywiście król włoskiego gastro: pizza.

DSC_0894

I to na niej się skupimy, bo ile razy się nie nasłuchałem, że w Paladinie serwują najlepszego placka. No musiałem to sprawdzić. Padło na bardzo klasyczną kompozycję, czyli Rukola, z szynką parmeńską i… rukolą. Pasty zostawię na spróbowanie przy okazji innej wizyty. Bo już mogę rzucić spojlerem: warto.

DSC_0917

Co muszę wypunktować jeszcze przed jedzeniem – na pizzę czekaliśmy skandalicznie długo. Jak na produkt, którego montaż nie powinien zająć długo, a w piecu opalanym drewnem piec powinien się nie dłużej jak dwie minuty, czas rzędu 40 min to bardzo bardzo długo. Nieznośnie długo przy tak wspaniałych zapachach dobywających się z kuchni. Ale spoko – zrozumiem – wszystkie pięć stolików złożyło zamówienia jednocześnie, jeśli danie ma być perfekcyjne to trzeba mu jednak poświęcić jakiś tam czas. By umilić te pół godziny, czekadełko w formie oliwek:

DSC_0898

Oliwki jak to oliwki. Więcej o nich powiedzieć nie potrafię, bo średnio za nimi przepadam. Chwilę później wreszcie wjechała pizza. Stwierdzam, że może to być najlepsza pizza w Szczecinie. Przynajmniej z tych, co dotychczas jadłem. Idealne cienkie ciasto, perfekcyjnie wypieczone, lekko chrupiące z zewnątrz. Pierwszy raz spotkałem się z tak doskonale równo wypieczonym plackiem w piecu opalanym drewnem. Często bywa tak, że jedna strona już jest przypalona, gdy druga połowa musi jeszcze trochę “posiedzieć”. Do ciasta świetny, choć delikatny sos pomidorowy, świetna, lekko ciągnąca się mozzarella. Po prostu podręcznikowa realizacja.

DSC_0902

DSC_0913

Równie pyszne były dodatki – szynka parmeńska – wprawdzie ciężko to spieprzyć. Niemniej jednak podano ją w optymalnej ilości, przez co można było wyczuć jej niepowtarzalny smak, ale pokrojoną ją w na tyle cienkie plastry, że można było to spokojnie ugryźć, bez obaw, że wszystko zjemy z pierwszym kęsem. Na wierzchu spora ilość świeżej rukoli – ot sałata, dla królika. Choć tu robiła robotę, dając odrobinę goryczki i pewnej świeżości.

DSC_0912

Druga pizza, na jaką dane mi było popatrzeć (tylko popatrzeć!) to frutti di mare. Jako że nie przepadam za owocami morza, to całość pozostawiłem mamie, która gościła ze mną. Była równie zachwycona co ja. Nie dziwię, się, bo jeśli jej pizza smakowała choć trochę tak jak wyglądała – to musiała być pyszna.

DSC_0900

Przyznaję, najadłem się, choć myślę, że jak bym chwilę poczekał, to spokojnie obaliłbym taką jeszcze jedną. Ale spokojnie. Mój zapał gasi cena. Doceniam kunszt, smak i wysoką jakość składników. Jednak za to gourmet przyjdzie nam zapłacić prawie trzy dychy. Sporo, jak na taką porcję. Ja rozumiem, składniki, produkty, genialny szef kuchni. Ale jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że można zrobić to taniej. Tu odsyłam to zeszłorocznego rankingu pizzy w Poznaniu, w którym miałem zaszczyt uczestniczyć. W zwycięskiej pizzerii podobna kompozycja wyniosła by nas aż o 5 zł mniej. A zapewniam, smak i jakość we Frontierze stoją na pierwszym miejscu.

DSC_0915

Doceniam jednak kunszt i obiecuję, że nie raz jeszcze wrócę, by spróbować innych dań szefa kuchni Massimilliano. Zdecydowanie warte swojej ceny, warto chociaż raz spróbować. Szczególnie z takim widokiem z okna.

DSC_0916

4,5/5

Ceny:

  • Pizza Rukola 28 zł
  • Pizza Frutti di Mare 32 zł

Paladin | www | Facebook
Jana z Kolna 7, Bulwary