Dawno temu pisałem o powrocie króla. Czy po ponad roku, ten tytuł nadal należy się właśnie Only Kebabowi?

DSC_0912

Przez ten rok zmieniło się stosunkowo niewiele. Menu jest praktycznie to samo. Kolejki na placu Kościuszki nadal tak samo monstrualne. Trochę wzrosły ceny – w przypadku rollo czy bułki to kwestia złotówki, tak w “dużych daniach” jest drożej aż o piątaka. To już sporo. Prawdziwą rewolucją było otwarcie drugiego lokalu – w CH Fala, w miejsce Mazatu. Szkoda, orientalna kuchnia średnio się przyjęła, może kiedyś wróci w innej formie, innej lokalizacji.

DSC_0906

W środku jest schludnie i czysto. Wystrój jest skromny, nie narzuca się swoją orientalnością, jak to czasem bywa w kebsach. Jedna ze ścian dość mocno się wyróżnia – znajdziemy na niej pewną galerię zdjęć z Bliskiego Wschodu. Ot, smaczek. Uwagę też zwraca duża loża na środku, nieco obniżona względem podłogi, będąca jakby centrum tego przybytku. To tam spoczęliśmy i zaczęliśmy wcinanie obiadu. Menu jest dość proste – kilka postaci kebabu, kilka dań z grilla, falafel, napoje.

DSC_0489

DSC_0490

Najpierw zupa z soczewicy, dodawana gratis do niektórych dań. Na pewno była ciepła i rozgrzewająca. Całkiem gęsta, o konsystencji wojskowej grochówki. Przy tym bardzo łagodna w smaku i tylko delikatnie przyprawiona. W sam raz na paskudne zimowe dni. Porcja jest mała – ale nie oszukujmy się, nikt tu nie przyszedł na zupę. To tylko czekadełko, wstęp przed czymś większym.

DSC_0509

Tym czymś był Adana Kebab. Oryginalnie według tureckiego appellation d’origine contrôlée Adana składa się z jagnięciny, ze zwierząt młodszych niż rok i hodowanych wyłącznie w sposób naturalny. Takie mięso miesza się z jagnięcym tłuszczem, a następnie mieli się ręcznie. Następnie przyprawia się wyłącznie solą i papryką oraz nabija na żelazne szpikulce i piecze na grillu. Tyle według przepisów, a jak jest w Szczecinie? AOC nie jest dochowane, bo dostajemy jagnięcinę zmieszaną z wołowiną. Ale i tak jest bardzo smacznie. Węglowy grill robi swoje, przez co mięso urzeka swoim mocno dymnym, wędzonym wręcz aromatem. Zaskakuje też swoją soczystością i świetnym głębokim paprykowo-mięsnym smakiem, choć według mnie, trochę za słono. To wypadałoby poprawić. Jeden z kotletów miał też być pikantniejszy, domyślam się że ten bardziej czerwony, a barwę miał zawdzięczać ostrej papryce. Ognia jednak nie zanotowano.

DSC_0516

Obok zmielonych zwierząt na talerzu wylądowały surówki – sałata z vinegretem, pomidor, ogórek, cebula, ostra papryka. Standard – jest świeżo, coś tam chrupie, coś tam smakuje, jest pieprzny pazur. Ale na zdjęciach widać jeszcze pewien syryjski specjał – czyli kiszoną rzepę. Uwielbiam jej kolor, tak bardzo odstaje od reszty kompozycji. Taka trochę gastro abstrakcja. Chociaż za jej smakiem już tak nie przepadam – kwaśny, sama rzepa jest twarda. Zostanę jednak przy swojskich kiszonych ogórkach i kapuście. Zapychacz można sobie wybrać z dwóch – frytki albo ryż. Padło na te pierwsze. Wprawdzie to mrożonki, ale usmażone poprawnie, dobrze przyprawione jakąś niezidentyfikowaną czerwoną mieszanką, trochę nasiąkły sosami i dały radę.

DSC_0515

Aby nie było sucho, to do posiłku dostajemy mój ulubiony sos – czyli mieszany. Na niego składają się trzy – czosnkowy, w którym rządzi nomen-omen czosnek; delikatny i przyjemny ziołowo-jogurtowy i czerwony pikantny. Są niezłe. Bardzo gęste, smaczne, każdy z nich robi swoją robotę. I tyle. A jak by komuś jednak było zbyt łagodnie, to na stołach stoi jeszcze ostry dopalacz. I może sobie nim doprawiać ile chce.

DSC_0495

Ania, z którą dane mi było jeść te frykasy, a którą zacytuję:

Ale Mustafy nie odpuszczę

Wolę kebab niż jarmarki

wybrała sobie Szisz Kebaba. W zasadzie wszystko w nim było takie samo jak w Adanie, oprócz samego mięsa. Bo zamiast jagnięciny jest grillowany kurczak. I jak na drób, był zaskakująco dobry. Soczysty – ogromne propsy za to, że udało się zamknąć te wszystkie soki w tak małych kawałkach kurczaka. Dobrze przyprawiony Towarzyszy mu ten sam dymny smak i zapach – w końcu był robiony na tym samym węglowym grillu. Kebabowemu ekspertowi smakowało – nie śmiałem mieć innego zdania na ten temat, mimo mojej ogólnej niechęci do białego mięsa.

DSC_0498

Wszystkie surówki i sosy były identyczne, także nie będę się powtarzać.

DSC_0493

DSC_0519

A czym popić takie turecko-syryjskie cuda? No tureckim napojem, ayranem. Robionym na miejscu. Jak go opisać? Rozwodniony jogurt. Lekki, kwaskowy, słony, dobrze komponuje się z tymi dość mocnymi mięsnymi smakami. A na gorąco pyszna herbata z kardamonem. Plus za to, że jest bez cukru – kompletnie niezgodnie z tureckim obyczajem, kompletnie zgodnie z naszymi kubkami smakowymi.

Only Kebab to jednak nie tylko dania z grilla. To też bardziej fast foodowe opcje.

DSC_0903

Moje ulubione, ukochane rollo. Ale w moim ulubionym, ukochanym wydaniu. Czyli pół na pół kurczaka i baraniny. To pierwsze, po wymieszaniu z dressingiem i smażonymi warzywami (na styl Mustafy), wnosi dużo niesamowitego orientalnego smaku, ale samo w sobie jest dość suche. Tu wkracza tłusta, choć mniej aromatyczna wołowino-baranina. A to przecież tłuszcz jest nośnikiem smaku! Całość dopełniana jest przez wspomniane już sosy, surówki, odrobinę białego sera, skropienie cytryną. Wszystko jest zawijane w domowej roboty, wypieczony chwilę wcześniej, cienki arabski placek. Porcja nie jest za duża, ale na mały głód spokojnie wystarczy. Arcydzieło szczecińskiego street foodu. Żadne tam burgery czy zapiekanki, Szczecin kebabem stoi. Kiedyś napiszę o tym obszerniejszy materiał.

DSC_0908

Only Kebab polecam każdemu. To nie jest ten przeciętny kebs, którego zjesz wracając narąbany po imprezie. To są inne doznania. To w ogóle są doznania, a nie tylko puste kalorie potrzebne do strawienia wypitego alkoholu. Taki.. orient na wyciągnięcie ręki.

4,5/5

Ceny:

  • Adana 24,95 zł
  • Szisz 24,95 zł
  • Rollo 11,95 zł
  • Ayran 2,95 zł

Only Kebab | Facebook
CH Fala; plac Kościuszki

  • Marta

    A wiesz, że nowy Only otwiera się na Wyzwolenia? Między Rodła a Żołnierza, po stronie Małego Zoo.

    • zgadula

      O, zapiszę sobie, trzeba odwiedzić w dniu otwarcia. Dzięki 🙂