Bo japońska kuchnia to nie tylko sushi.

DSC_1093

Na wstępie chcę zaznaczyć, że poszczególne opisy składników, smaków, opinie, to moje prywatne zdanie o nich, o sporej części z tych rzeczy (szczególnie tych, które w karcie nazywane są po japońsku) musiałem doczytywać chociażby z wikipedii. Także ewentualni znawcy kuchni wschodnich, potraktujcie mnie jako Janusza Wschodzącego Słońca i weźcie na to poprawkę. Ale żeby nie było, pałeczkami jeść umiem, wszelkie nieudolne chwyty są tylko po to, aby móc uwiecznić je na zdjęciach. 🙂

Mieliście tak kiedyś, że ktoś Wam polecił lokal w środku nocy, a to polecenie zrobiło na Was takie wrażenie, że poszliście zaraz następnego dnia? No ja tak właśnie miałem. Dokładnie w taki sposób trafiłem do Mugi. Lokal już mi znany, znajdowała się tu i jakaś kuchnia chińska, i naleśnikarnia (czekoladowy kebab RIP), teraz swoje podwoje otworzyło coś, co z miejsca przypadło mi do gustu. Bardzo przyjemny wystrój, stonowany, dość elegancki. Dominuje szarość. Ściany, a raczej półki na nich, urzekają sporą kolekcją książek, z tego co wiem to manga. Nie czytuję, ale miłośnicy tematu będą zachwyceni. Na środku stanowisko, gdzie produkuje się makaron.

DSC_1071

I to właśnie makaron jest w centrum tej restauracji. Wszak jego ojczyzną nie są Włochy, a właśnie Daleki Wschód. W menu znajdziemy go w różnych postaciach: ramen, czyli coś na kształt rosołu, udon, czyli takie azjatyckie tagliatelle, różne zestawy, dodatki, wersje z zupą i bez, dodatki w postaci tempury i innych. Wybór padł na ramen, i jeden z zestawów udonu, z krewetką.

Przez ten owoc morza przyszło nam czekać diabelnie długo – bo całe pół godziny. 30 minut obserwowania jak powstaje pasta, w męczarniach i o ciężkim głodzie. Na szczęście wiedzieliśmy o tym z góry, dzięki całkiem sprawnej, dobrze poinformowanej, choć bardzo młodej załodze.

DSC_1077

Ale dobra. W końcu wjechały tace z jedzeniem. Na każdej z nich co innego. U mnie sojowy ramen. Silny, esencjonalny bulion. Dużo cienkiego, smacznego makaronu ugotowanego al dente. 2 plastry jakiejś wieprzowiny, smacznie przygotowanej, cienko pokrojonej. Odrobina zieleniny – wakame – czyli Undaria pierzastodzielna wg Wikipedii, trochę cebulki. Pół ugotowanego jajka, lekko słonego, idealnie przyrządzonego. Całość była harmonijna, zawierała mnóstwo umami, okazała się mega sycąca (taka mała miska, ja taki gruby a się najadłem! Szok).

DSC_1089

Ale co się namęczyłem przy jedzeniu tego, to moje. Jedna rzecz mnie zastanawia. Jakim cudem, człowiek rozumny, który lata w kosmos, wymyślił zgrabne pudełka z wyświetlaczami, dzięki którym posiada praktycznie całą wiedzę na świecie, do jedzenia zupy wymyśla 2 kijki? No jak? To zostanie dla mnie niezgłębioną tajemnicą. Zresztą, nieważne. Jakoś sobie poradziłem. Nawet pałeczkami.

DSC_1086

Druga propozycja na dziś, która z kolei dostała się mojej mamie, to Ebi – Tempura set. To na nią przyszło czekać tak długo. Zaraz zobaczycie dlaczego.

DSC_1081

DSC_1082

DSC_1083

Bogactwo talerzyków, miseczek. W każdej z nich co innego. W największej – makaron. Dokładniej udon – znacznie grubszy niż ramen, znacznie bardziej treściwy. Równie pyszny. W mniejszej bulion do maczania owego udonu, znacznie silniejszy niż ten w ramenie. Potem sos do tempury, i sama tempura. Wśród niej krewetka, papryka, shiitake, bakłażan, słodki ziemniak, cukinia, topinambur, surimi. Nie wiem które z nich było, które nie, bo nie dane mi było spróbować. Składniki mogą ulegać zmianie zależnie od sezonu. Panierka wyglądała na bardzo dobrą, chrupiącą i perfekcyjnie usmażoną. Czemu “wyglądała” a nie “smakowała”? Bo nie zdążyłem spróbować. Mama była szybsza, i tylko skwitowała szybkim – ale to jest pyszne. Ale się najadłam.

DSC_1087

I w zasadzie to dokładnie tak można podsumować całą naszą wizytę – ale się najedliśmy. Niby takie proste składniki. A takie pyszne i sycące. Zdecydowanie warte swojej ceny. Bo mimo wszystko zbyt tanio nie jest. Z pewnością jeszcze nie raz tu wrócę, chociażby na smażony makaron. Albo na więcej ramenu. Polecam z całego serca.

DSC_1074

PS nie sposób nie wspomnieć o zielonej herbacie, dawanej gratis do każdego posiłku. Świetna. Delikatny smak, świetna barwa, optymalna temperatura – nic tylko pić!

5/5

Ceny:

  • Ramen 25 zł
  • Ebi – Tempura set 35 zł

Atelier Japońskich Smaków MUGI | Facebook
Plac Zgody/Al. Wojska Polskiego 22