Miał być słodki tydzień, to jest.

Bulwary odwiedzałem całkiem niedawno. Kilka nowych rzeczy się tu otwiera między innymi coś opisane jako “kuchnia międzynarodowa”, coś z pamiątkami. Po drugiej stronie Odry też rozwój pełną gębą. Fajnie, bo to naprawdę świetne miejsce, które nadal odkrywa swój potencjał. Obecnie na Piastowskim znajdziemy i kuchnię skandynawską, grecką, włoską. Do tego zacnego grona dołączyły lody, kawa i gofry.

DSC_1176

Bo tak w skrócie opisać mogę minus200. Skąd nazwa? O tym zaraz. Z zewnątrz pawilon tak sam jak sąsiednie, elegancki prostopadłościan w barwach szarości, mocno przeszklony. Żadnej pstrokacizny. Za to wnętrze bardzo pozytywnie nastraja. Utrzymane w bardzo morskiej tematyce, zarówno dzięki zdjęciu z jachtu na ścianie, jak i za sprawą żagli podwieszonych pod sufitem, oraz wszechobecnej niebieskiej barwy. Nie zabrakło też kącika dla dzieci, także myślę że zadowolony będzie klient i mały i duży. Nie sposób uniknąć porównania do Mariny – znajdującej się w Poznaniu, ale o podobnym profilu gastronomicznym. Jednak to w Szczecinie, nad samą rzeką, nad samym morzem (tak, to już wody morskie!), taki morski klimat dużo bardziej pasuje.

DSC_1167

Dobra, wystrój na bok, nim się nie najemy. W menu kawa, gofry (jak nad morzem, mówiłem!), nawet jakieś piwo. I specjalność zakładu – lody. Lody nie byle jakie, bo mrożone ciekłym azotem. To chyba wyjaśnia skąd nazwa kawiarni. Dla żądnych wiedzy: ciekły azot wrze w -195, czyli około minus dwieście. A jak przebiega taki proces? Ano tak.

DSC_1164

Bazę miesza się w robocie, a następnie z gustownego termosa zalewa się azotem. Duża chmura, dużo zimna i gotowe. Wygląda bardzo efektownie. Sama baza może być w zasadzie w dowolnym smaku. Tego dnia do wyboru był jakiś sorbet oraz ciemna czekolada. Z innych ciekawych propozycji zwróciłem uwagę na białe Michałki, słony kajmak. Niestety, na każdy tydzień są tylko dwie kompozycje. Trochę mało, chociaż wiem, że może się to w przyszłości zmienić. Oby.

DSC_1175

Jako że na zamrożony sok owocowy to jakoś nie miałem ochoty, to wybrałem czekoladę, w wafelku. Do niej dostałem łyżkę malin. Ciekawy dodatek, nawet nieźle się komponował. W ogóle, całość była całkiem niezła. Mocno czekoladowa, gęsta i aksamitna. Dość słodka, ale przy tym zachowywała unikalny smak gorzkiej czekolady. Mimo wszystko zabrakło mi tego czegoś, czego doświadczyłem w Poznaniu – nie potrafię tego dokładnie opisać. Może to kwestia tego, że tam jadłem takie nitro-lody po raz pierwszy. Wydawało mi się jednak, że miały one inną teksturę, trochę inny smak za sprawą takiego gwałtownego mrożenia. Nie wiem, pewnie to moje fanaberie.

DSC_1169

Co do wielkości porcji, to jest optymalnie, ani nie zemdli, ale i nie zostawi niedosytu. Jednak tu rozbijamy się o chyba największą wadę tego miejsca. Za tą “optymalną porcję” zapłacimy aż 8 złotych, sporo więcej niż praktycznie w każdej lodziarni w Szczecinie, ba – 2 euro to wysoka stawka nawet w sąsiadującym Berlinie. Tam za 2,50 dostaniemy niewiele mniejszą porcję Haagen Dazsów – moim zdaniem najlepszych lodów na świecie, mimo że z fabryki, a nie manufaktury. Ja rozumiem, wysoka jakość, ciężko dostępny czynnik chłodniczy. No ale trzeba by nad kosztem jednak popracować.

DSC_1179

Mimo wszystko pomysł jak najbardziej na plus, wierzę w duży rozwój tego miejsca (minus200 istnieje dopiero miesiąc), liczę na nowe smaki i na urealnienie ceny. Na razie zainteresowanie jest duże – szczególnie w weekendy – ale domyślam się, że to jeszcze nie koniec i będzie dużo lepiej. Bo miejsce z takim widokiem zobowiązuje.

3,5/5

Cena: 8 zł/porcja

minus200cafe | Facebook
Jana z Kolana 7, Bulwary