Najpierw zadbamy o klimat. Mają być Czechy.

Malovaný džbánku z krumlovského zámku
Znáš ten čas, dobře znáš ten čas

Niedawno wróciłem z małej wycieczki do Pragi. Ładne miasto, polecam każdemu. Bardzo lubię tamtejszą kuchnię . Obfituje w stosunkowo proste, a jednak diabelnie smaczne składniki – różne gatunki mięs, ziemniaki, kapustę. Jest cholernie ciężka, żadne tam makarony czy inne kurde sałatki. Kuchnia śródziemnomorska jest przereklamowana. Przynajmniej można się najeść, i popić najlepszym piwem na świecie.

Kdy tu chodská skála na hranicích stála
Znáš ten čas, dobře znáš ten čas

Wprawdzie ze Szczecina bliżej jest do Pragi (499km) niż na Pragę (550km), jednak zbyt wiele okazji żeby turystycznie jeździć nie ma. Na otarcie łez jedyna w okolicy restauracja serwująca taką kuchnię, czyli Hospůdka. Położona w odremontowanej części ulicy Kaszubskiej, na niby deptaku – ruch pieszych jest tu całkiem spory, z racji bezpośredniego sąsiedztwa CH Kaskada. Wystrój jest dość skromny, jednak za sprawą dodatków, wyposażenia i mebli wprowadzi nas w sielski nastrój wiejskiej gospody. Niestety, nie wiem, czy to wina skopanej wentylacji, czy czego, ale wychodząc stamtąd, na ciuchach wynosi się mnóstwo nieprzyjemnych zapachów. Dosyć o tym.

Co w menu? Czechy. Pod różnymi postaciami, czy to zupa, czy to drugie danie, czy to napój. Wszelkie kaczki, wieprzowiny, wołowiny – prawie jak na Malé Strany pod Hradczanami. Każda potrawa opisana jest oczywiście po czesku, języku tak podobnym, a jednak tak różnym, toteż otrzymujemy takie kwiatki:

Napad to po czesku pomysł. Czyli mieć napad – to w sumie nic złego.

Dobra, jedzenie. Na te zdjęcia i opisy składa się kilka wizyt, z czego jedna była tuż przed moim wyjazdem do Pragi, a jedna to z dobre pół roku temu. Padło na absolutną klasykę i podstawę kuchni naszych południowych sąsiadów, bo i po co wydziwiać. Tuż po złożeniu zamówienia, jeszcze przed jego wydaniem, na stół wjechało takie gustowne czekadełko, które składało się z utopenców, czyli marynowanych kiełbasek/parówek, jakieś ogórki, genialny, delikatny i kwaskowy krem czosnkowy. I na przegrychę jeszcze porcja čerstvého pieczywa. Super sprawa, idealna do piwa, na pewno umiliła czekanie na obiad.

Po chwili czekania przyniesiona została zupa czosnkowa. Spora miska klarownej, mocno aromatycznej polewki. Wersja bardzo wypasiona, znajdziemy w niej mnóstwo dodatków, wśród nich grzanki, ziemniaki, jakaś marchewka, boczek, słonina – jest pożywnie. Oczywiście zapach jaki roztacza to danie jest hmm.. aspołeczny? Toteż lepiej nie brać tej zupy, gdy jesteśmy na randce z drugą połówką. Albo, jak już jednak koniecznie spróbować tego czosnkowego specjału, to zjedzcie go oboje – wtedy aromat nie będzie Wam przeszkadzać.

Na drugie (zresztą dwukrotnie przetestowane, a co!) wjechała absolutna klasyka i podstawa czeskiej kuchni, składające się z trzech podstawowych i niezbędnych składników, vepřo knedlo zelo. Wszystko to, co teoretycznie można wyhodować na czeskiej wsi. Czyli: kawałek pieczeni wieprzowej, knedlik, kapusta, wszystko na jednym talerzu. Wszystko podlane pieczeniowym sosem. I piwem dołączonym w osobnym naczyniu. Rewelacyjne mięsko, delikatne, świetnie przyrządzone, do tego knedlikowa gąbka, którą można się zapchać, puszysta w środku, przygotowana zgodnie ze sztuką, z odrobiną bułczanych grzanek w środku. No i kapucha, na ciepło, z dużą ilością kminku. Jeśli ktoś jest fanem tej kuchni – to i tę przyprawę na pewno zna, rozumie i lubi. Danie ciężkie, mięsne, z mnóstwem pustych kalorii. Przez co niezwykle sycące, mniej więcej na poziomie ślonsko rolady z gumiklyjzami (kuchnia śląska to moja druga miłość, mieszkam za daleko na północ </3)

Wszystko oczywiście podlane porządną ilością piwa. A co. Tu akurat Světlý Skalák, czyli definicja “piwa zwykłego”. W ofercie jest też Skalak ciemny, Urquell, każdy coś tam sobie znajdzie. Ceny zróżnicowane, rozmiary też, od małego aż po litrowy kufel. Że Czesi takich nie piją? Tu jest Polska. Tu można.

A jak by kto był głodny, to zawsze może zamówić całe vepřové koleno, czyli golonkę. Nie powinien wyjść głodny.

Gdyby tak podsumować, no to mi smakowało. Czy jest autentyczne? Dla mnie tak. Havelská koruna w samym centrum Pragi swoje knedliki serwuje o tak:

Ciężko porównywać cenowo, bo ten gulasz wyniosł mnie okrągłe 100 koron (15 zł, tak, tyle kosztuje obiad 100 metrów od Vaclavske namesti! Szach mat Warszawo!), danie było wybitnie stołówkowe, ale przy tym naprawdę porządne. Inna sytuacja, U Provaznice, okolica podobna. Cena – już 200 koron. Tu mięcha pożałowano, ale smak – jak dla mnie porównywalny.

Polecam. Jeśli będzie utrzymywać się problem z zapachami w środku, to warto usiąść w ogródku. Oczywiście, o ile sprzyja pogoda. Ceny raczej restauracyjne, a i cena piwa kompletnie nieczeska, ale dla dobrego vepro-knedlo-zelo, gulaszyku, czy svíčkovej myślę że warto. Z pewnością łatwiejsze to, niż wyjazd do Usti nad Labem (ze Szczecina tu najbliżej), czy do samej Pragi.

4/5

Ceny:

  • Zupa czosnkowa 10 zł
  • Vepřo knedlo zelo 27 zł

Hospudka Czeska Restauracja | Facebook | www
Kaszubska 12, ten śmieszny deptak za (lub przed) CH Kaskada

Smakowity tekst? Wejdź na fanpejdż, zostaw lajka czy komentarz. Dzięki!

 

  • Alfred Korycki

    no ja się niestety nie podpiszę pod tą opinią. Z całym szacunkiem do miejsca, to dla mnie to jest kuchnia a’la czeska. niby te same dania, ale to nie jest ten sam smak. To nie jest złe jedzenie – ale jest dużo gorsze niż w przeciętnej praskiej hospodzie. Jako wielki fan tej kuchni uważam, że można bardziej zbliżyć się do oryginału