To jedno z tych miejsc, które darzę szczególnym sentymentem. Głównie dlatego, że w tym lokalu poprzednio mieścił się Bórger Bar, od którego zaczęła się moja historia z pisaniem o żarciu. To tu, 2 lata później narodził się pomysł stworzenia własnego bloga, to tu wymyślono jego obecną nazwę. Ot, kreatywna przestrzeń. Co bardziej obyci w historii różnych dziwnych lokali mogą kojarzyć Evila z Hrubieszowskiej, z Gumieniec – decyzja o przenosinach złamała mi serce, bo teraz jest zbyt daleko, by do mnie dowozić.

DSC_0921

Wszystko dzięki osobie właściciela, który jest czymś więcej niż przeciętnym szefem kuchni. Nie dość, że przygotowuje świetne jedzenie, to jest duszą tego miejsca, definiuje je. Wprawdzie czasem jest trochę nerwowy, ale zwykle nie sposób nie przyznać mu racji. A jak by ktoś chciał mu popatrzeć na ręce – kuchnia jest otwarta, można usiąść przy barze i obserwować. Nie każdy tak lubi, ale mnie takie spoglądanie uspokaja.

DSC_0928

Do rzeczy. Jedzenie. W menu pizza, sałatki, risotta i makarony. Wpierw kilka słów o pizzy. Jest świetna, dokładnie taka jaka powinna być. Cienkie ciasto, dobry pomidorowy sos, sporo ciągnącej się mozzarelli (a nie jakiegoś seropodobnego badziewia), dodatki według uznania, w ilości idealnej – nie za dużo, ale i nie za mało. Polecam tradycyjną wersję z salami, ew wzbogaconą przez ostrą papryczkę. Lub kilka, dla hardkorów. Czasem przy różnych okazjach pojawiają się różne wariacje na temat pizzy – ostatnio, z racji Halloween, pojawił się placek na czarnym cieście. W smaku tak samo dobre. Niestety kompozycja kompletnie niefotogeniczna, bo wygląda jak spalona. Ale na żywo prezentuje się świetnie. Ta część posta z pewnością zostanie jeszcze kiedyś zaktualizowana, w miarę rosnącego apetytu, gdy popróbuję różnych innych propozycji. W kolejce czeka np  Evil Bianco – bez sosu pomidorowego, z jeszcze cieńszym ciastem. Podobno pyszne.

IMG_20151012_125915

DSC_0915

Głównym tematem dzisiaj będzie makaron. Zdarzyło mi się zjeść już dwa różne. Oba mogę polecić z całego serca. Pierwsze było penne z kurkami, kurczakiem i sosem śmietanowym. To bogactwo smaków! Równie dobrze mogło służyć jako opcja wegetariańska, bez mięsa. Też bym zachwalał. Grzyby dały dużo umami, które w połączeniu z przyjemną teksturą tworzyły świetny główny składnik do makaronu. Wszystko to podkreślone przez lekko pikantny, ale też mocno korzenny, mocno orientalny (dzięki dodatkowi curry i kurkumy), gęsty sos. Pycha. Do czego bym się mógł tylko przyczepić, to makaron był trochę za miękki, przez co rozpadał się po nabraniu go widelcem.

IMG_20151012_124100

A druga pasta, to już dużo bardziej aktualna sprawa. Naszło mnie na carbonarę. Ale taką prawdziwą, bez naszej nieszczęsnej wariacji, jaką jest dodawanie śmietany. Długo czekać nie musiałem, a i mogłem sobie popatrzeć, jak rodzi się mój obiad. Wyjątkowo padło na czarny makaron, zamiast białego, dla urozmaicenia. Zresztą, taki lepiej kontrastuje z porcelaną na zdjęciach.

DSC_0972

DSC_0978

Co dostajemy w takiej carbonarze? Czarne spaghetti, ugotowane al dente, perfekcyjnie owijało się wokół widelca, by zaraz zostać pochłonięte przez głodnego mnie. Boczek. Duża ilość pysznego, aromatycznego boczku, pokrojona w drobne kawałeczki. To, w połączeniu z czosnkiem, pietruszką, odrobiną oliwy i jajkiem tworzy naprawdę udaną kompozycję, dodatkowo lekko zaakcentowaną przez ostry pazur papryczki. A połączyć to z faktem, że porcja jest naprawdę słuszna = udany obiad. Tak udany, że zamiast iść dalej, to zagadałem się z właścicielem, i spóźniłem się na zajęcia. Ale nie szkodzi, bo tylko 35 minut…

DSC_0986

Komu polecam? No każdemu. Jak nie na miejscu, to w dowozie.

4/5

Ceny:

  • Pizza >20zł (30cm)
  • Makaron >20zł (duża porcja)

Evil Ristorante Italiano | Facebook | www
Al. Wojska Polskiego (przy kinie Pionier)

  • Carbonara byłaby mistrzowska, gdyby nie to balsamico do ozdoby. Po co? 😀

    • Timi Gonzalez

      Dla estetyki ….może nie każdemu się podobać i szanuje to….ale dzięki za ocenę dania 🙂

  • Bartlomiej Huk Hukos

    Balsamico dla ozdoby, fikuśne trójkątne talerze, jeszcze tylko różyczki z rzodkiewki brakuje… 🙂

    • Balsamico to synonim kompletnej żenady, naprawdę powinno się zakazać “maziania” nim talerzy 😀